Rocznica

przez | 9 sierpnia, 2020

I znowu, jak co roku jesteśmy na Mazurach. Jak co roku spokój, beztroska, wspólna zabawa. Jak co roku pustki, mało ludzi, kameralna atmosfera. Jak co roku kojąca moc natury, przepiękne lasy, czysta woda w jeziorach (a nas otaczają aż trzy), bocianie gniazda na dachach, krzyki żurawi słyszalne z oddali. W takich pięknych okolicznościach przyrody obchodzę swój mały jubileusz. Mija rok odkąd zaczęłam pisać tego bloga. Z myślą o nim nosiłam się dłużej, potrzebowałam bodźca (o powstaniu bloga pisałam we wcześniejszych impresjach), zachęty, żeby publikować swoje przemyślenia. Ale w końcu blog powstał i sama jeszcze nie wiedziałam co z tego wyniknie, w jaką stronę będzie on ewoluował. Z założenia miałam pisać o tym, na czym wydaje mi się, że w miarę dobrze się znam czyli o szeroko rozumianej logopedii, a tak naprawdę w ciągu tego roku blog ten stał się nie tylko zapisem moich obserwacji zawodowych, dobrych rad skierowanych do wszystkich zainteresowanych, ale prywatnym pamiętnikiem, w którym zapisywałam moje refleksje o życiu, o zmaganiach wewnętrznych i osobistych z pandemią, o moich rozterkach rodzicielskich, moich wątpliwościach, sukcesach i porażkach macierzyńskich.

Dziś ten wpis w moich zamierzeniach miał być krótkim podsumowaniem tego autorskiego roku. Co mi dało to pisanie?

– wolność. Mogę pisać, co chcę, co uważam, co mi się wydaje. Mogę wyrażać swój zachwyt i swoje święte oburzenie;

– porządkuje moje myśli, zmusza do większej uważności, do rejestrowania przypadkowych skojarzeń powstających w moje głowie;

– uwrażliwiło mnie na otaczający świat. Ponieważ moje wpisy staram się umieszczać w miarę regularnie wszystko czego byłam świadkiem, czego doświadczyłam, o czym usłyszałam mogło stać się inspiracją do napisania impresji więc starałam się zapamiętać, wchłonąć, przemyśleć, zrozumieć;

– jeszcze więcej czytam, nie tylko merytorycznych pozycji z zakresu logopedii, ukochanych kryminałów, sensacji choćby autorstwa Jo Nesbo, ale otwieram się na autobiografie, biografie, naukowe pozycje z zakresu pracy mózgu, emocji, uczuć, zaburzeń psychicznych, klasyki literatury pięknej, żeby szlifować, doskonalić swój warsztat pisarski, żeby pisać lepiej, mądrzej, ciekawiej;

– czas dla siebie, bo muszę mieć przestrzeń żeby przemyśleć temat, przeanalizować, napisać, skorygować mój tekst, poszperać w Internecie kwestie sporne lub niepewne;

– stało się ono ,,biznesem rodzinnym”. To moje dzieci głównie mnie  inspirują do pisania postów, ich przeżycia, słowa, skojarzenia. Mój mąż moderuje moje wpisy, jest ich pierwszym czytelnikiem i moim najostrzejszym krytykiem, cenzorem, edytorem (wyłapuje wszelkie podwójne spacje, literówki, błędy gramatyczne, stylistyczne, interpunkcyjne), toczy ze mną zagorzałe dyskusje, spiera się o każdy akapit, którego sensu nie rozumie, który mu nie współgra z całym tekstem. Niejeden wieczór spędzony z moim mężem rozpoczęty dyskusją nad moim tekstem zakończył głęboką i szczerą nocną rozmową o nas samych, naszych marzeniach, pragnieniach, nadziejach, obawach, lękach. Moja siostra jest moim wiernym czytelnikiem. Czyta każdy wpis, kiedy nie umieszczę impresji na czas upomina się o nią, motywuje, zachęca, dodaje otuchy w chwilach zwątpienia;

– jest moją ,,pamiątką” i moją spuścizną dla moich dorastających córek. Teraz obie są w takim wieku, ze moje dobre rady, refleksje, życiowe mądrości puszczają mimo uszu. Wiem, też, że kiedy będą dorosłe, ale nie będą miały dzieci, rodziny, także ten blog będzie dla nich kaprysem, ekscesem ich matki. Mam jednak nadzieję, że kiedyś z sentymentem wrócą do niego, przeczytają każdy wpis i zrozumieją, jak bardzo mocno je kocham, jaką wielką jestem i byłam ich fanką, jak wielką były dla mnie w życiu inspiracją; z jakimi wątpliwościami zmagała się jako matka, jak wiele rozterek mną targało, bo chciałam przecież dobrze, ale nie zawsze mi się udawało;

– daje mi wielką frajdę, radość, satysfakcję;

Sama sobie życzę wytrwałości, cierpliwości, kreatywności i wielu inspiracji do pisania kolejnych wpisów, coraz większej liczby czytelników i komentatorów.

Wszystkiego najlepszego :).

2 myśli nt. „Rocznica

  1. olala (AJ ;)

    Z okazji “pierwszego roczka” dużo inspiracji, wytrwałości, nocnych Polaków rozmów o życiu, marzeniach oraz satysfakcji z bycia żoną, matką, córką i siostrą 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *