Wymagam!

przez | 27 września, 2020

Wymagam żeby żyły w ogóle i pełnią życia, bo tak trudno było je powołać na świat, a wniosły w nasze życie miłość, radość, odpowiedzialność, troskę; dlatego tak je ciągle upominamy żeby rozglądały się na ulicy, meldowały się, jak dojadą do szkoły; nie mówiły z pełną buzią, bo można się zakrztusić, przewidujemy zagrożenia i tłumaczymy, uczulamy, radzimy;

Wymagam, żeby nie jadły tylko słodkiego, żeby nabrały nawyków zdrowego odżywiania. Dlatego nigdy nie słodzimy żadnych napojów, soki pijemy sporadycznie, żeby w przyszłości nie były całe życie na diecie, żeby dobrze czuły się w swoim ciele; same ze sobą;

Wymagam, żeby potrafiły się dogadać w sytuacji konfliktu i znalazły kompromis. Żeby ta umiejętność została im do końca życia, żeby w dorosłości po jakiejś kłótni nie tkwiły w gniewie, złości, pretensji i żalu latami oddalone od siebie;

Wymagam, żeby zawsze stawały po swojej stronie, a przynajmniej nie przeciwko sobie w grupie rówieśniczej. Niby rodziny się nie wybiera i z rodziną wychodzi się najlepiej na zdjęciach, ale dla mnie moja rodzina (rodzice, rodzeństwo, teściowie) są największym wsparciem. W życiu różnie układają się ludzkie losy. I wydawać by się mogło, że z najlepszą przyjaciółką będziemy nierozłączne i w kontakcie do końca życia, a potem nasze drogi się rozchodzą (bo studia, bo chłopak) i nagle okazuje się, że nawet do siebie nie dzwonimy, bo dni pędzą, bo dzieci, bo praca, powodów jest wiele i każdy ważny i każdy słuszny;

Wymagam, by podtrzymywały kontakty z koleżankami, dzwoniły, zapraszały, bo uważam, ze jak się kogoś oswoi, to jest się za niego odpowiedzialnym do końca życia. Sama staram się choć dwa razy do roku, poza okresami świątecznymi, wysyłać smsy do moich najbliższych przyjaciółek z lat młodości, by zapytać się co słychać, jak żyją. Nie liczę na wzajemność i na szybką odpowiedź, bo wiem, że wszyscy żyjemy w niedoczasie;

Wymagam, żeby się uczyły, rozwijały, bo uważam, że od Stwórcy / Natury / genów dostały duży potencjał intelektualny. Jest to dar, który przyszedł im łatwo i nie można go zmarnować. Za dużo w swojej pracy widzę dzieci, które z wielkim mozołem uczą się codziennie podstawowych, zwykłych czynności, jak mówienie, posługiwanie się łyżką, chodzenie, czytanie i pisanie. I te dzieci nie są w ogóle winne tej sytuacji. Los okrutnie je doświadczył. Tym bardziej widząc, że moim dzieciom nauka przychodzi łatwo, mają bardzo dobrą pamięć, świetną koncentrację, talent matematyczny, plastyczny, ruchowy, nie mogę przejść obojętnie wobec ich beztroski, trwonienia, nie pomnażania tego kapitału, który dostały na starcie. I zawsze będę się kłócić o to do upadłego, narażając się na ich gniew, rozgoryczenie, żale, ale wiem, że z czasem docenią moje napominania, choć w życiu się do tego nie przyznają;

Wymagam, by chodziły na zajęcia dodatkowe i nie rezygnowały z nich po dwóch zajęciach, ale wytrwały co najmniej semestr. W życiu ważna jest konsekwencja i odpowiedzialność za własne decyzje. Może kiedyś w przyszłości nie zrażą się przy pierwszych trudnościach w pracy, podejmując się ważnego zadania czy skomplikowanego projektu;

Wymagam, by dużo czytały. Czytanie nie tylko poszerza wiedzę, zasób słownictwa, sprawia, że mamy większą lekkość wypowiadania się; a tym samym sprawnego wygłaszania własnego zdania, argumentowania swoich racji, lepszej prezencji własnej osoby, ale czytanie otworzy im oczy, poszerzy horyzonty, sprawi, że nie dadzą sobie ,,wcisnąć kitu”, nie będą łykać miałkiej papki serwowanej w telewizji, internecie; nie dadzą wiary tylko jednej stronie nie wysłuchawszy argumentów drugiej strony, nie będą ślepo podążać za żadną ideologią piętnującą inność, bezbronność, biedę, niewłaściwe pochodzenie;

Wymagam, żeby wspólnie z nami jadły w ciągu tygodnia jeden wspólny posiłek, a w weekendy każdy, bez współudziału włączonego telewizora, bez grzebania w telefonie, bez zerkania na niego, bez czytania książki czy gazety. Dzięki temu zyskujemy czas, by z nimi pogadać, dowiadujemy się czasami zaskakujących rzeczy, co się wydarzyło u nich w tygodniu w szkole, na zajęciach, dzięki temu w ogóle rozmawiamy na wiele tematów, a czasami po prostu się głupkowato śmiejemy;

Wymagam, żeby spędzały z nami jak najwięcej czasu, żeby z nami grały w planszówki, chodziły na spacery, jeździły na wycieczki rowerowe, wyjeżdżały z nami na wakacje lub krótkie wypady w różne ciekawe miejsca, chodziły do muzeów, teatrów, kin. To nie oznacza, że wszyscy wisimy na sobie, mamy też czas każdy tylko dla siebie, na realizowanie swoich zainteresowań, ale one są jeszcze w tym wieku, że chcemy jak najwięcej czasu z nimi spędzać, naładować im baterie miłością, przywiązaniem, poczuciem wspólnoty, bo już świat, ludzie upominają się o nie, kuszą, odrywają od nas coraz częściej. Ale wiem, że takie wspólne chwile odkładają się w sercu, w podświadomości, w duszy, dają siłę, moc, poczucie własnej wartości. I nawet, kiedy już będą dorosłe i będą dzwoniły do nas raz na jakiś czas, to dadzą sobie radę w życiu, podejmą mądre decyzje, zwiążą swój los z odpowiedzialnymi ludźmi, będą wychowywać swoje dzieci na dobrych ludzi;

Wymagam, by w ciągu dnia nie oglądały telewizora, a czas spędzony z telefonem w dłoni jest mocno limitowany i ograniczany. I wiem, że inni mogą więcej, że inni grają pól dnia na telefonie, oglądają różnego rodzaju filmiki, i czasami jestem najgorszym rodzicem – żandarmem na świecie, ale nie ma nic gorszego niż wpaść w szpony nałogu, a uzależnić się od migającego ekranu jest bardzo łatwo, potem trzeba pół życia żeby wyjść ze zniewolenia, uzależnienie można tylko zaleczyć nigdy wyleczyć. Dzięki temu, że obie nie tkwią zwrócone tylko w ekranik monitora lub telefonu mają bardzo dużo czasu na zabawę, budowanie z kloców LEGO, wspólne programowanie z tatą; klejenie klejem na gorąco, pisaniem długopisem 3D; lepieniem z modeliny, szkicowanie, szycie, gadanie wieczorami, na życie;

Wymagam, by były sobą, choć to strasznie trudne, żeby się nie porównywały do nikogo, bo to tylko będzie zwiększało ich frustrację i poczucie żalu, bo nigdy nie można mieć wszystkiego; a bardzo ciężko się żyje będąc niezadowolonym z życia.

Czy ja za dużo wymagam?

Jedna myśl nt. „Wymagam!

  1. Pingback: ,,Kocha, lubi, szanuje, … wymaga” - Impresje logopedyczne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *