Ludzie do ludzi

przez | 23 lutego, 2020

Kiedy byłam mała i chodziłam do przedszkola, a potem w początkowych klasach szkoły podstawowej często bawiliśmy się w ,,Ludzie do ludzi”. Pewnie w zależności od rejonu, regiony, klasy gra ta mogła mieć różne warianty. U nas polegało to na tym, że początkowo dzieciaki swobodnie biegały po wyznaczonym terenie, na hasło: ,,ludzie do ludzi” trzeba było sobie znaleźć parę, stanąć naprzeciwko siebie i wykonać kolejne zadanie. Na przykład padała komenda ,,ucho do ucha”, ,,czoło do czoła”, ,,kolanko do kolanka” i nawet, jakkolwiek dzisiaj z perspektywy lat myślę sobie, że mogło to być niehigieniczne, to wówczas wszyscy uwielbiali tą zabawę.

Ale były to też czasy, kiedy wiele chwil poświęcaliśmy na przesiadywanie przed blokiem, pod trzepakami, na wałęsanie się po okolicy, gadanie, wygłupianie, śmianie się, na grę w gumę. Wiem, wiem, to były inne czasy. Teraz sama, ze względu na bezpieczeństwo moich dzieci, nie wyobrażam sobie żeby szwędały się po okolicy, wychodziły z domu bez uprzedzenia i znikały mi z pola widzenia na długie godziny. Ich wolność ogranicza mój strach. Bo takie czasy. Pomijam już kwestię, że nagle okazało się, że wolny czas moich dzieci dramatycznie się skurczył, bo dużo jest lekcji, bo są zajęcia pozalekcyjne, bo w domu jest tyle atrakcyjnych gadżetów (nie mam na myśli telewizora czy tabletu), że one czasami wybierają siedzenie w domu. I nawet patrząc na ofertę przedszkoli, szczególnie tych prywatnych, zajęć dodatkowych jest tak dużo, że nie starcza go na swobodną zabawę na dywanie. A do tego, my sami rodzice się nakręcamy, a tym samym podbijamy oferty przedszkola, w ilości zajęć, na które zapisujemy dziecko. Bo angielski obowiązkowo, zajęcia sportowe też, kreatywne, naukowe, eksperymentalne, młody matematyk, kreatywny szachista itp. A potem dziecko wraca z przedszkola tak przemęczone, że nie chce mu się już z nikim gadać, tylko woli odreagować cały pośpiech, ładunek edukacyjny codziennego dnia, samotną zabawą lub oglądaniem ulubionych bajek. To trochę tak wygląda jak u nas, dorosłych. Kiedy przyjdziemy z pracy zmęczeni, też musimy chwilę odreagować, wypić kawę, poprzeglądać newsy w Internecie, zanim przystąpimy do kolejnych energicznych działań.

Wydaje mi się, że coraz mniej zaczęliśmy doceniać wartość kontaktów międzyludzkich. W przedszkolu powoli ograniczamy je do minimum, bo stawiamy na zajęcia ogólnorozwojowe, bo nawet treningi po lekcjach w piłkę nożną lub lekcje tańca czy baletu mimo, że w grupie, nie mają charakteru spontanicznych kontaktów, ale są kreowane przez prowadzącego zajęcia.

Wydaje mi się, że coraz mniej ludzie się zapraszają, spotykają na gruncie domowym, co sprawia, że nasze dzieci też coraz rzadziej spotykają się z rówieśnikami. Mam wrażenie, że dla rodziców zwykle spotkania dzieci ze sobą to zwykła strata czasu, bo przecież i tak spotykają się w przedszkolu, na placach zabaw, w klubikach. Ale o ile w przedszkolach jest czas i miejsce na nawiązywanie trwałych i głębszych relacji, bo dzieci przebywają ze sobą systematycznie, przez dłuższy czas, o tyle spotkania w klubikach i placach zabaw są dość przypadkowe, incydentalne.

A przecież takie systematyczne spotkania dziecka z dzieckiem niosą za sobą wiele korzyści, choć my na pierwszy rzut oka ich nie dostrzegamy. Przede wszystkim dzieci uczą się negocjacji, mediacji, kompromisu, bo zawsze, na bank, pierwsze problemy podczas spotkania pojawiają się już na starcie, kiedy pada pytanie: ,,w co się bawimy”. I co dziecko, to inna wizja. Potem, kiedy plan zostaje ustalony, zabawa jest w toku, dzieci trenują kolejne ważne umiejętności. My, logopedzi, nazwalibyśmy je poprawnym dyskursem. Bo dzieci muszą mówić o swoich potrzebach (,,ja chcę tą koronę”, ,,ona mi się podoba”, ,,nie lubię tej lalki”), formułować jasne, proste komunikaty, by osiągnąć zamierzony cel, uczyć się naprzemienności dialogu, czekania na swoją kolej, nie przerywania sobie wzajemnie wypowiedzi. Czyli wszystkie te umiejętności, których na co dzień nie dostrzegamy w życiu publicznym, telewizyjnych debatach czy sejmowych trybunach 🙂 Tym bardziej, skoro mierzwią nas takie zachowania ludzi dorosłych, powinniśmy dokładać wszelkich starań, by wpajać naszym dzieciom dobre nawyki.

Ponadto dzieci zawsze bawią się głównie w to, czego doświadczają na co dzień. Dziewczynki w rodzinę, w sklep, przyjęcia, przedszkole. Wówczas możemy poczynić konstruktywne obserwacje o nas samych. Ja nie raz w słowach, gestach moich dzieci podczas zabawy w rodzinę, ze zdziwieniem, jakby w odbiciu lustrzanym, widziałam samą siebie. I często bywało to odbicie w krzywym zwierciadle. Ale to pozwoliło mi na poczynienie refleksji o własnym postępowaniu, jak często dyrektywnie, nerwowo zwracam się do własnych dzieci, choć nie miałam takiego zamiaru. I starałam się korygować swoje zachowanie. Ale też wielokrotnie w zabawach mojej córki i jej koleżanki słyszałam i widziałam, jak panie z przedszkola zwracają się do dzieci, co mówią do siebie, ponieważ one niczym dyktafon odtwarzały zasłyszane w ciągu dnia rozmowy.

Dzieci są świetnymi obserwatorami i naśladowcami naszych zachowań. Jeżeli będą widziały, że ich rodzice spotykają się z innymi ludźmi, z rodziną, ze znajomymi, podtrzymują kontakty z bliskimi, garną się do ludzi, same też tak będą robiły. W dzieciństwie będą otwarte na kontakty z innymi, śmiałe, przyjacielskie. Jeżeli nasze dzieci będą widziały, że my, dorośli, rozmawiamy z ludźmi, szukamy u nich wsparcia, rady, pomocy, zrozumienia, ale i radości, szczęścia, że rodzina, grupa daje nam siłę, w przyszłości też nie będą stroniły od ludzi. Tylko też będą lgnąć do ludzi, tworzyć sieci połączeń, otaczać się nimi, mówić otwarcie o swoich sukcesach i porażkach.  W rodzinie, grupie będą widziały siłę i będą czerpały energię od grupy. Dlatego hasło ,,ludzie do ludzi” nadal ma moc.

Jeden komentarz do „Ludzie do ludzi

  1. olala

    Hmm, niby ten sam region, a ja takiej zabawy nie pamiętam 😉
    Ale niestety rzeczywiście te wszelkie spotkania urodzinowe, klubikowe w żaden sposób nie pomagają zwłaszcza nieśmiałym dzieciom w pokonywaniu ich nieśmiałości, bo tam wszystko jest przez kogoś zorganizowane. Tylko spotkania z innymi, gdzie trzeba wspólnie coś wymyślić pozwalają na przełamywanie się i naukę wspólej zabawy czy pracy.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.